środa, 1 czerwca 2016

5. Hacker komputerowy.

Jako jeden z prezentów na  komunię dostałam komputer, oczywiście miał on służyć zarówno tacie mamie i mi, ale był to pierwszy komputer nad którym większą władzę sprawowałam ja.miałam na nim jakieś swoje gry itd. Często jednak się psuł, nic w tym dziwnego kiedy popatrzy się na to w ten sposób, że około 9 letnie dziecko widząc, że ktoś ma taką grę chce sobie też taką ściągnąć i robi to samo. Wiadomo więc skąd mnóstwo wirusów i innych tego typu rzeczy znajdowało się na moim komputerze. Sami nie potrafiliśmy sobie z tym do końca poradzić, bo nawet jeśli komputer pracował już normalnie to przeglądarka była zmieniona. Więc kiedy szukaliśmy kogoś kto zrobiłby to nam po znajomości więc taniej niż u profesjonalisty natknęliśmy się na sąsiada który powiedział nam że jego bratanek zajmuje się takimi rzeczami. Tak poznaliśmy Pawła, programistę. Często nam pomagał by nasz komputer był sprawny. Lubiłam Pawła zawsze się ze mną bawił i wygłupiał jak miał chwilę, a kiedy ładnie poprosiłam instalował mi jakąś "super wypasioną grę której nikt jeszcze nie ma". Któregoś dnia przyszedł naprawić komputer, taty wtedy nie było. Cały siedział w pokoju i majstrował przy pececie. Czasem mama zaglądała do niego albo dawała mu kawy. Kiedy miał już wychodzić zawołał moją mamę by pokazać jej rzeczy w stylu czego teraz nie klikać, a co klikać żeby zrobić to i tamto. Siedząc w salonie słyszałam, że głos ma smutny i zmarnowany, po chwili usłyszałam jak moja mama mówi " daj mi buzi". Od razu wstałam i weszłam do pokoju i faktycznie się całowali. Zaczęłam na nią krzyczeć i ją popychać mówiąc " Mamo! ty kochasz tatę! przecież kochasz tatę!". Próbowała się tłumaczyć, że mama Pawła na niego nakrzyczała i był smutny więc dała mu buziaka w policzek, ale uwierzcie mi to nie był buziak w policzek. Nie wierzyłam jej poszłam do swojego pokoju i zaczęłam oklejać drzwi karteczkami z napisem "Pawłowi wstęp wzbroniony". Zabroniła mi o tym komukolwiek mówić grożąc, ze dostanę taką karę jak jeszcze nigdy...